Jerzy Waldorff

          ur. 4 maja 1910 r. w Warszawie
          zm. 29 grudnia 1999 r. Warszawie

          nestor polskich krytyków muzycznych
 

 

 

29 grudnia 1999 r. zmarł Jerzy Waldorff–Preyss, jeden z najwybitniejszych krytyków muzycznych XX stulecia. Znawca sztuki, niekwestionowany autorytet w dziedzinie muzyki. Absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz poznańskiego Konserwatorium Muzycznego. Publicystyką zajął się już w latach 1935-39, będąc recenzentem muzycznym ówczesnego warszawskiego Kuriera Porannego. W latach okupacji był współorganizatorem tajnego życia muzycznego w Warszawie oraz działaczem RGO (Rada Główna Opiekuńcza). Po wojnie przez pięć lat przebywał w Krakowie, gdzie współredagował tygodnik Przekrój. Po powrocie do Warszawy rozwinął publicystykę na szeroką skalę, był również komentatorem muzycznym Polskiego Radia. Przez wiele lat pisał felietony do tygodników: Polityka i Świat, w cyklach Muzyka łagodzi obyczaje i Uszy do góry. Najcelniejsze z tych artykułów wydawane były przez PWN w zbiorach Harfy leciały na północ i Ciach go smykiem! Był też autorem książek popularyzujących muzykę oraz beletrystycznych. Któż z melomanów nie zna słynnych Sekretów Polihymnii czy Diabłów i aniołów (o słynnych dyrygentach), Moich cieni, Serca w płomieniach – opowieści o Karolu Szymanowskim czy ostatnio wydanych Moich lampek oliwnych. Jako krytyk miał Waldorff pióro ostre, ale nigdy nie przekraczające granic dobrego smaku. Swoje teksty ubarwiał piękną staropolszczyzną oraz wybornym poczuciem humoru. Walczył z niespożytą energią o zachowanie zabytków kultury. Zdobył dla kultu Fryderyka Chopina pałacyk Radziwiłłów w Antoninie. Za jego przyczyną powstało w Zakopanem w willi Atma muzeum im. Karola Szymanowskiego. Najbardziej jednak doniosłą akcję Jerzy Waldorff podjął w roku 1977 - tworząc Komitet Ochrony Starych Powązek - jednej z naszych najstarszych nekropolii. Pobudką do działania była refleksja, którą umieścił we wstępie do albumu Za bramą wielkiej ciszy:... trzeba ocalić świadectwa przeszłości dlatego, bo jakakolwiek była, stanowiła część historii narodu, naród zaś pozbawiony historii przemienia się w bezbronne stado oraz, że ... WALCZĄC O PRZYSZŁOŚĆ NARODU, TRZEBA SIĘ OPRZEĆ O JEGO GROBY.